Skoro złamano przepisy, jej mianowanie przez prezydenta jest bezprawne. Andrzej Duda mógł o złamaniu procedury nie wiedzieć.

PiS-owska ustawa „wprowadzająca” ustawy o trybie działania Trybunału i o statusie sędziów TK przewiduje, że najpierw prezydent mianuje „osobę pełniącą obowiązki prezesa TK”, potem ta osoba zwołuje Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK, a to wyłania kandydatów na prezesa. Tak się stało: prezydent 20 grudnia mianował p.o. prezesa Julię Przyłębską, tego samego dnia zwołała ona Zgromadzenie. Przeprowadzono głosowanie, wyłoniono dwóch kandydatów: Mariusza Muszyńskiego – według dokumentów, które dostaliśmy z TK, otrzymał jeden głos – i Julię Przyłębską (pięć głosów). To zgodne z ustawą „wprowadzającą”.

Później już nie dopełniono procedury. Art. 21 ust. 7 ustawy „wprowadzającej” mówi, że kandydatów prezydentowi „Zgromadzenie Ogólne przedstawia w formie uchwały”. Ale takiej uchwały Zgromadzenie nie przyjęło. Wprawdzie wśród dokumentów, które dostaliśmy z Trybunału, jest dokument zatytułowany „Uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK z 20 grudnia w sprawie przedstawienia kandydatów na prezesa TK Prezydentowi RP”, ale podpisana jest pod nim tylko Julia Przyłębska. Z naszych informacji wynika, że jedyne głosowanie, które się odbyło, to głosowanie nad samymi kandydaturami. Wiceprezes TK Stanisław Biernat potwierdził nam, że nad uchwałą o przedstawieniu kandydatów prezydentowi nie głosowano.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej