Nauczyciele w Polsce (jest ich ok. 600 tys.) są aktywnymi związkowcami. Do działającego od 1936 r. Związku Nauczycielstwa Polskiego należy ich ponad 200 tys. Do drugiej pod względem wielkości oświatowej „Solidarności” - ok. 80 tys. W szkołach działają jeszcze mniejsze związkowe inicjatywy.

Wysłaliście już kwiaty Zalewskiej?

Za rządów PO-PSL dwa największe związki potrafiły łączyć siły. Np. gdy resortem edukacji kierowała Joanna Kluzik-Rostkowska, sceptyczna wobec Karty nauczyciela (w jednym z wywiadów porównała ją do grzyba na ścianie) i podkreślająca, że nie ma szans na podwyżki. W 2015 r. ZNP i „S” maszerowały ulicami Warszawy ramię w ramię - 20 tys. ludzi krzyczało: „Joanna robi nas w balona!”.

Po zmianie rządu obu największym związkom jest nie po drodze. W pokojach nauczycielskich na początku często szeptano, że lepiej zapisać się do „S”, bo im bliżej do rządu, więc „ich” nauczyciele będą bezpieczni.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej