W 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego szef MON ogłosił, że już nikt w jego resorcie nie nazwie generałami Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. Zapowiedział też, że rozpocznie prace nad nowelizacją ustawy o powszechnej służbie wojskowej (obecnie nie ma takiej ustawy), tak aby odebrać stopnie generalskie Jaruzelskiemu i Kiszczakowi. Mówił: „Zbrodniarze przeciwko własnemu narodowi nie zasłużyli, by nosić te stopnie wojskowe”.

W świetle obecnego prawa zdegradowanie generałów nie jest proste. Decyzję może podjąć tylko sąd, ale osoby zmarłe nie mogą być sądzone (Jaruzelski umarł w 2014 r., a Kiszczak – w 2015 r.).

Dlatego Macierewicz 13 grudnia ogłosił, że „rozpoczyna działania prawne”. Trzy dni później wiceszefowie MON otrzymali do bardzo pilnej konsultacji projekt ustawy o zmianie ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP.

Kopia dokumentu, którą ma „Wyborcza”, pochodzi ze źródeł wojskowych. Widać, że projekt był pisany w pośpiechu: sporo w nim błędów gramatycznych, a nawet ortograficznych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej