Wyrok wydała sędzia Barbara Skoczkowska. – To pierwsze w historii orzeczenie Sądu Najwyższego dotyczące ochrony ryb i przełom w interpretowaniu ustawy o ochronie zwierząt – uważa adwokatka Karolina Kuszlewicz, która prowadziła sprawę karpi w imieniu fundacji Noga w Łapę.

Ryby są zwierzętami kręgowymi, a więc obejmuje je ustawa o ochronie zwierząt. W tym przepis o zakazie znęcania się i zabijania w okrutny sposób. Art. 6 ust. 2 ustawy mówi: „Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień”.

Co roku przed świętami w Polsce kupuje się ok. 6 mln karpi. Handluje się głównie żywymi – w sklepach są trzymane w basenach lub akwariach, stłoczone i poranione. Sprzedawcy wyjmują wybraną przez klienta rybę i pakują w foliową torbę. Klient sam zabija ją tłuczkiem – co nie jest łatwe, bo karp ma wyjątkowo twardą czaszkę i często tylko traci przytomność, przez co jest oprawiany żywcem – albo zostawia karpia bez wody do „zaśnięcia”, czyli uduszenia się.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej