W 35. rocznicę stanu wojennego w Warszawie odbyły się dwie duże manifestacje: jedna organizowana przez Komitet Obrony Demokracji, druga przez PiS. Zarówno przeciwnicy rządu, jak i zwolennicy odśpiewali "Mazurka Dąbrowskiego", na manifestacji Prawa i Sprawiedliwości uczczono minutą ciszy ofiary grudniowej nocy.

Zobacz też: Obywatel RP protestował pod Sejmem. Po 14 sekundach interweniowała straż marszałkowska

Obie strony mówiły o dziedzictwie „Solidarności”. Obie podkreślały, że stan wojenny był złem. Na koniec na obu demonstracjach padło hasło: „Zwyciężymy”. I tu podobieństwa się kończą.

Manifestacja KOD odbywała się pod hasłem „Stop dewastacji Polski”. Jej uczestnicy wzywali do obrony praw demokratycznych odbieranych przez obecną władzę. Manifestacja PiS była wyrazem poparcia dla polityki rządu.

Na trasie marszu KOD kontrprotest przygotowali działacze Klubów "Gazety Polskiej”, którzy krzyczeli na demonstrantów: „Komuniści i złodzieje!”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”, „Targowica!”. W pewnym momencie demonstranci KOD podchwycili hasła swoich przeciwników i obie strony sporu krzyczały na siebie: „Precz z komuną!”. Uczestnicy marszu KOD dodawali do tego: „Piotrowicz, Misiewicz”. Pochód i kontrmanifestację skutecznie rozdzielały policja i straż KOD. To był najdziwniejszy moment wieczoru.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej