– Tabloidy wygrały z polskim Sejmem, a ja obronię swą niewinność w polskim sądzie – oświadczył Łukasz Zbonikowski po zamkniętym posiedzeniu sejmowej komisji regulaminowej, która zajmowała się jego sprawą. Według naszych informacji za odebraniem mu immunitetu zagłosowało 11 posłów, jedna osoba się wstrzymała. To oznaczało, że komisja rekomenduje Sejmowi, by odebrać posłowi PiS immunitet.

Na posiedzeniu komisji Zbonikowski bronił się sam. Miał nadzieję, że PiS go wesprze, ale tak się nie stało.

– Podobno decyzja, żeby poświęcić Zbonikowskiego, wyszła od Jarosława Kaczyńskiego – mówi nam jeden z polityków PiS.

Pozbawienia immunitetu domagała się żona Zbonikowskiego, która chce mu wytoczyć sprawę z oskarżenia prywatnego o naruszenie nietykalności. Już przed wyborami w 2015 r. poskarżyła się prokuraturze w Chełmnie, że mąż siłą wyrwał jej telefon komórkowy. Incydent miał się wydarzyć w domu teściowej posła nieopodal Chełmna. Żona z dziećmi wprowadziła się tam z powodu małżeńskiego kryzysu. Zaczęło się śledztwo. Równolegle do prokuratury we Włocławku wpłynął anonimowy donos na temat innej obyczajowej sprawy z udziałem Zbonikowskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej