Z pl. Hutników w Chorzowie może zniknąć pomnik hr. Fryderyka Wilhelma von Redena, pruskiego ministra z przełomu XVIII i XIX w., pioniera przemysłu, postaci zasłużonej dla rozwoju miasta. To już trzeci pomnik, jaki mu postawiono. Pierwszy z 1852 r. Polacy zniszczyli tuż przed wybuchem II wojny. Drugi, wzniesiony przez Niemców w okupowanym mieście w 1940 r., rozebrano po wyzwoleniu. Ten, który stoi obecnie, odsłonięto w 2002 r. I chyba nie postoi długo.

W myśl nowelizacji ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego, którym zajmują się sejmowe komisje, pomnik ku czci Redena symbolizuje pruski militaryzm, dla którego nie ma miejsca w polskiej przestrzeni publicznej.

Przed odsłonięciem takie zarzuty stawiali działacze organizacji patriotycznych z Górnego Śląska, a nawet Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Wówczas nie byli w stanie wiele wskórać, decyzję o budowie pomnika podjęli chorzowscy radni.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej