Polacy odpowiadali, kogo by poparli, gdyby teraz odbywały się wybory parlamentarne. Badanie przeprowadzono między 1 a 11 grudnia.

Zobacz też: Jarosław Kurski: jeszcze demokracja nie zginęła, póki nie boimy się tchórza, który trzyma bat

W tym czasie wyszły na jaw m.in. dziwne kontakty błyskawicznie odwołanego (po dwóch miesiącach pracy) wiceministra spraw zagranicznych Roberta Greya. Polacy dowiedzieli się również, że PiS przygotował projekt ustawy ograniczającej wolność organizowania zgromadzeń publicznych oraz chce ograniczyć emerytury wszystkim mundurowym, którzy choć jeden dzień przepracowali w PRL. Do tego dowiedzieliśmy się, że rząd zamierza wypowiedzieć konwencję antyprzemocową, grupa „smoleńskich” profesorów usiłowała odebrać Maciejowi Laskowi stopień naukowy, a poseł PiS Stanisław Piotrowicz, wbrew swoim wcześniejszym stwierdzeniom, oskarżał w stanie wojennym. W grudniu CBA zatrzymało Józefa Piniora, legendarnego działacza „Solidarności”, i wybuchała afera z powrotem rządowej delegacji z Londynu (usiłowano upchnąć w jednym samolocie pasażerów z dwóch samolotów).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej