Prokuratura wniosła do Sądu Najwyższego o kasację odmowy wydania Romana Polańskiego wiosną, gdy tylko władzę nad nią objął minister Ziobro. Reżyser ma dziś 83 lata, jest laureatem wielu nagród filmowych, w tym Oscara za „Pianistę” (2012). Prokuratura zakwestionowała ubiegłoroczny wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie, który orzekł, że ekstradycja Polańskiego jest niedopuszczalna.

Wyroku tego prokuratura nie podważała, gdy prokuratorem generalnym (wtedy niezależnym od resortu sprawiedliwości) był Andrzej Seremet – więc wyrok się uprawomocnił. Ale gdy kończyła się kadencja Seremeta, Prokuratura Generalna wypożyczyła akta z sądu. Nieoficjalnie tłumaczono, że po to, by sprawdzić, czy sąd niższej instancji postąpił ze wszystkim prawidłowo. – To ważna sprawa dla przyszłej współpracy polsko-amerykańskiej przy podobnych historiach – mówiły źródła w prokuraturze.

Jednak w maju br., gdy prokuratura już pod jego rządami wniosła o kasację, Ziobro oświadczył: – Roman Polański jest ścigany za okrutne przestępstwo wobec dziecka, gwałt na dziecku. Nie odbieram mu jego dorobku artystycznego, ale z tego powodu, że jest osobą znaną, nie można go usprawiedliwiać. Gdyby to był nauczyciel, lekarz, hydraulik, malarz – to jestem pewien, że z każdego kraju byłby deportowany do USA. Ale mamy tu do czynienia z człowiekiem bronionym przez śmietankę towarzyską i część mediów liberalnych. Nie widzę powodu, by stosować podwójne taryfy. Wszyscy wobec prawa są równi, zwłaszcza gdy dopuszczają się okrutnych przestępstw wobec dzieci – podkreślał minister.

Sąd w Krakowie: Polański nie mógł liczyć na sprawiedliwy proces

Kasację podpisał Robert Hernand, jeden z zastępców Ziobry. Wynika z niej, że prokuratura nie zgadza się z surową oceną, jaką krakowski sąd wystawił prokuraturze i sądowi w Los Angeles. Sędzia Dariusz Mazur niemal zdyskwalifikował ich pracę. – Zachodzi uzasadniona obawa, że sprawa Polańskiego nie zostanie rozstrzygnięta w niezawisły i bezstronny sposób przez sąd Los Angeles – ocenił krakowski sąd.

Prok. Hernand pisze w kasacji, że postępowanie ekstradycyjne powinno się opierać na zasadzie wzajemnego uznawania i zaufania do orzeczeń obcych organów. Jednak sędzia Mazur podważył część ustaleń amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości i ostro go zrecenzował. Uznał za bezdyskusyjne, że Polański jest winien co najmniej seksu z 13-latką. Jednak prokuratorzy i sędziowie z Los Angeles popełnili wiele nadużyć, sprzeniewierzyli się niezawisłości, traktowali reżysera stronniczo i sprawę rozgrywali medialnie dla swoich zawodowych korzyści. Polański nie mógł więc liczyć na sprawiedliwy proces.

Dowody na to są w aktach sprawy ekstradycyjnej. Sąd Najwyższy je zna. Jednak polska prokuratura, wnosząc o kasację, przyjęła za pewne tłumaczenia strony amerykańskiej. Mimo że w dobrą wolę wymiaru sprawiedliwości w Los Angeles nie uwierzyła Szwajcaria, odmawiając ekstradycji Polańskiego w 2010 r.

Polskiej prokuratury nie dziwi też, że Amerykanie przekazali do polskiego procesu o ekstradycję wybrakowaną dokumentację sprawy, niektóre materiały z oryginalnych akt albo zostały legalnie zniszczone, albo zaginęły. Jednak dzięki obrońcom Polańskiego krakowski sąd zgromadził dużo dowodów pozwalających odtworzyć niemal 40-letnią historię ścigania reżysera.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej