Polacy są niechętni imigrantom ekonomicznym - pokazują badania CBOS. Ale jeśli chodzi o Ukraińców, większość z nas by ich przyjęła. Sympatia jest obopólna. Według ukraińskich sondaży Ukraińcy darzą nas największą sympatią i patrzą na nas tak jak kiedyś my na Niemcy.

To dobrze, bo Polska potrzebuje Ukraińców jak nigdy: bezrobocie spadło do 8,2 proc., niemal 2,5 mln Polaków wyemigrowało, pracodawcy mają problem ze znalezieniem chętnych do pracy, a dane demograficzne nie pozostawiają złudzeń: system zabezpieczeń społecznych będzie miał się coraz gorzej. A my? Nie robimy nic, żeby ich pozyskać. Zwłaszcza tych lepiej wykształconych.

- Państwo od lat tylko biernie się przygląda. Nigdy nie powstał żaden zinstytucjonalizowany pomysł na imigrantów z Ukrainy - ocenia Piotr Ostrowski z OPZZ, współzałożyciel Związku Zawodowego Ukraińców w Polsce. Powstał w czerwcu br., żeby walczyć z wyzyskiem ukraińskich pracowników przez polskich pracodawców.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej