Jak mówią nam nasi informatorzy, „chemia wewnątrz polskiej frakcji nie jest najlepsza” – każdy podejrzewa każdego o spiskowanie oraz informuje o tym centralę na Nowogrodzkiej w Warszawie. A tam ostatnio ucho prezesa bardziej skłonne jest słuchać prof. Legutki.

Najwyżej zapłacimy degradacją Czarneckiego

Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) to trzeci co do wielkości klub w Parlamencie Europejskim, z minimalną przewagą nad Liberałami. Ma 74 eurodeputowanych z 18 krajów, ale dwie główne grupy to brytyjscy konserwatyści (21 osób) i PiS (19 posłów).

Obecnie frakcją kieruje Brytyjczyk Syed Kamall, ale apetyt na zastąpienie go ma prof. Ryszard Legutko. Kandydował już na szefa EKR w 2011 r., gdy stanowisko to stracił Michał Kamiński (była to konsekwencja jego odejścia z PiS). A torysi za jakiś czas – najpewniej do 2019 r. – opuszczą grupę, gdy dojdzie już do oficjalnego Brexitu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej