W środę „Fakt” ujawnił, że w 2007 r. Macierewicz dopuścił do tajnych dokumentów Jacka Kotasa. Człowieka, który przez kilkanaście lat z przerwami pełnił funkcje kierownicze w spółkach grupy Radius kontrolowanych przez ludzi powiązanych z mafią i z rosyjskim KGB/FSB.

W nocy ze środy na czwartek ministerstwo obrony narodowej na swojej stronie internetowej przyznało, że w sprawie Kotasa mógł zostać popełniony błąd. I oznajmiło, że Macierewicz każe skontrolować swoim ludziom, czy... on sam i jego ludzie nie popełnili tego błędu!

Już to brzmiało niepoważnie...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.