Zgodnie z nowelizacją ustawy o pomocy społecznej, która weszła w życie 5 września, w schroniskach dla bezdomnych mogą przebywać jedynie osoby „zdolne do samoobsługi”. Schorowani powinni się znaleźć w domach pomocy społecznej, ale jak alarmują organizacje prowadzące schroniska dla bezdomnych, na miejsce w DPS czeka się nieraz po kilka lat.

– Niemal w każdym schronisku są osoby, które kwalifikują się do pobytu w domu pomocy społecznej i czekają na miejsce – mówił nam przed tygodniem Jakub Wilczek, prezes Ogólnopolskiej Federacji na rzecz Rozwiązywania Problemu Bezdomności. W Polsce jest ok. 36 tys. osób bezdomnych. Wielu z nich po latach spędzonych na ulicy cierpi na rozmaite schorzenia kardiologiczne, onkologiczne, psychiczne. Ile jest takich osób, nie wiadomo. Urzędnicy tego nie liczą. W połowie października minister polityki społecznej Elżbieta Rafalska zaapelowała do samorządów, by wskazały placówki dla osób wymagających całodobowej opieki, które mogą działać bez odpowiednich zezwoleń. Przypomniała też, że w placówkach dla bezdomnych mogą przebywać „tylko i wyłącznie” osoby „zdolne do samoobsługi”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej