O zagrożeniu smogiem Polacy dowiadują się dopiero wtedy, gdy stężenie pyłów PM10 (jego ziarna są tak małe, że mogą przeniknąć głęboko do płuc) przekroczy w powietrzu 200 mikrogramów na metr sześcienny. Dopiero wtedy regionalni inspektorzy środowiska informują o zagrożeniu na swoich stronach internetowych. Alarm – gdy zaleca się np. pozostanie w domach - ogłasza się przy stężeniu 300 mikrogramów.  Lekarze i Greenpeace chcą, żeby obniżyć te granice.

- W Polsce oddychamy najbrudniejszym powietrzem w całej Unii Europejskiej. Mimo to nie wiemy o ryzyku. Tymczasem WHO zaleca, by alarmować o smogu już przy stężeniu pyłów przekraczającym 50 mikrogramów na metr sześcienny - mówi Paweł Szypulski z Greenpeace.

Apel do ministra środowiska w tej sprawie napisał właśnie Greenpeace, poparły go najważniejsze i największe organizacje lekarzy i pacjentów: Polskie Towarzystwo Chorób Płuc, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Neonatologiczne, Polskie Towarzystwo Neurologiczne, Polskie Towarzystwo Pediatryczne, Polska Liga Walki z Rakiem, Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i Przewlekłą Obturacyjną Chorobę Płuc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej