Na poziomie deklaracji jest doskonale. Dość przypomnieć styczniowe słowa arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Episkopatu Polski: – Kiedy prześledzimy kilkadziesiąt lat po wojnie, nie było takiego momentu zjednoczenia myślenia o państwie i Kościele. To jest chwila przełomowa.

Te słowa padły podczas przygotowań do wspólnych obchodów 1050-lecia chrztu Polski. Hierarcha cieszył się, bo marszałkowie Sejmu i Senatu zadecydowali wówczas, że po raz pierwszy w historii Zgromadzenie Narodowe zbierze się poza Warszawą – w Poznaniu. Marek Kuchciński przekonywał, że nie będzie „dobrej zmiany” bez „odnowy ładu moralnego opartego na chrześcijaństwie”.

To były pierwsze miesiące nowego rządu i parlamentu. W kolejnych okazało się, że sojusz tronu z ołtarzem ma się równe dobrze. Ale nie obyło się bez kilku małych zgrzytów.

Zobacz: rok rządów Prawa i Sprawiedliwości

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej