Ludmiła Anannikova: Skąd pomysł na projekt pomocy mieszkaniowej dla uchodźców?

Piotr Bystrianin: Pracujemy z uchodźcami od lat i wiemy, że zagraża im bezdomność. 20 proc. naszych beneficjentów przyznało w ankiecie, że przynajmniej raz podczas pobytu w Polsce nie miało gdzie przenocować. Żeby była jasność, nie chodziło o osoby, które nie zdążyły na autobus i musiały czekać do rana na przystanku. Zrozumieliśmy, że nigdy nie zintegrujemy tych ludzi, jeśli nie będą mieli gdzie mieszkać. Ta podstawowa potrzeba powinna być zapewniona.

Jaka jest sytuacja mieszkaniowa uchodźców?

- Różna w zależności od tego, na jakim są etapie. Jeśli są w tzw. procedurze, czyli nie mają jeszcze statusu uchodźcy, to mogą mieszkać w ośrodku dla cudzoziemców. Wtedy mają dach nad głową...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.