Resort sprawdził, jak warszawski ratusz wydał 200 mln zł rządowej dotacji. Pieniądze miały w zeszłym roku pomóc Warszawie zadośćuczynić dawnym właścicielom za powojenną nacjonalizację. Kontrola skończyła się w maju, ale dopiero teraz ministerstwo ujawniło jej wyniki. I odmówiło stolicy wypłaty kolejnych 200 mln zł na ten rok. Dlaczego?

W raporcie Ministerstwa Skarbu czytamy, że miejskie Biuro Gospodarki Nieruchomościami (rozwiązane w lipcu, jego dyrektorzy zostali wyrzuceni dyscyplinarnie) dzieliło rządową dotację uznaniowo, bo „nie obowiązywała sformalizowana procedura dotycząca kolejności rozpatrywania wniosków o przyznanie odszkodowania”. Wszystko przez to, że prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz po prostu nie wydała takiego zarządzenia.

Resort zbadał 123 sprawy o odszkodowania, którymi ratusz zajmował się w 2015 r. Ponad połowa wniosków, które skończyły się wpłatą, wpłynęła niedawno – w latach 2010-12. Wszystko przez zmianę prawa – odszkodowania zaczęły wtedy przysługiwać większej liczbie posiadaczy roszczeń do nieruchomości, których nie można zwrócić w naturze (bo np. dziś są tam drogi). Ministerstwo Skarbu wytknęło urzędnikom przeciąganie spraw oraz to, że wypłatę uzależniali nie od jakości zgromadzonych dokumentów, ale od pieniędzy dosypywanych do budżetu miasta przez rząd.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej