Głównymi orędownikami odtajnienia są szef MON Antoni Macierewicz oraz wiceprzewodniczący Kolegium IPN, „historyk walczący", Sławomir Cenckiewicz. Już przed wyborami Macierewicz zapowiadał ujawnienie zawartości zbioru, a gdy PiS zaczął rządzić, zrobił Cenckiewicza szefem Centralnego Archiwum Wojskowego. Historyk doradzał też PiS przy nowej ustawie o IPN, w której znalazł się zapis o likwidacji zbioru. Wszedł też w skład kolegium Instytutu, gdzie nadaje ton pracom.

Na początku października w tygodniku „Do rzeczy” Cenckiewicz ogłosił rodzaj manifestu, w którym tłumaczy, jak ważne jest odtajnienie ostatnich teczek. „Przed całym kierownictwem IPN być może najtrudniejszy okres, w którym okaże się, czy zdołamy przezwyciężyć naciski i pokusy związane z ukryciem wiedzy z byłego zbioru zastrzeżonego"- zapowiadał Cenckiewicz. I zagrzewał do boju: „Z drogi ujawniania tego, co miało być na zawsze tajne, nigdy nie możemy zboczyć. Polska potrzebuje prawdy! A prawda oręża IPN!".

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej