Rok 2002. W dolnośląskiej Unii Wolności trwają przymiarki do zbliżających się wyborów samorządowych. W Świebodzicach pod Wałbrzychem w wyborach burmistrza unici stawiają na byłego senatora Jana Wysoczańskiego. Decyzji tej nie akceptuje jednak młoda, ale bardzo ambitna unitka. To Anna Zalewska ze Świebodzic, dziś minister edukacji narodowej w rządzie Beaty Szydło.

Zalewska powołuje do życia własny komitet, a na burmistrza zgłasza samą siebie. Wchodzi nawet do drugiej tury. Ale w niej przegrywa. Właśnie z Wysoczańskim. Choć formalnie wciąż jest w partii, a w radzie powiatu współpracuje z unitami (z ich poparciem zostaje nawet wicestarostą), to jej drogi z Unią Wolności – partią, z którą związana była przez lata – zaczynają się rozchodzić.

Co odpowiedziałby prezes?

– A taka była wściekła, tak się awanturowała, jak część z nas przechodziła z Unii do Platformy. Groziła, straszyła, że wyborcy nam tego nie zapomną. A gdzie sama wylądowała? To dopiero neofitka! – śmieje się jeden z byłych wałbrzyskich unitów, do dziś członek PO. Swojego nazwiska nie chce jednak zdradzić. – Anka zawsze pamięta, kto co o niej mówił. Po co mi kłopoty? – wyjaśnia.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej