- Przepraszam, jeśli złamię jakieś tabu, ale chciałabym zwrócić uwagę na coraz większą liczbę ksenofobicznych i rasistowskich ataków na naszych zagranicznych studentów. Na mojej uczelni było już kilkanaście takich przypadków. Apeluję do ministerstwa, żeby nie bagatelizowało problemu – mówi w auli Uniwersytetu Rzeszowskiego przedstawicielka łódzkiego Uniwersytetu Medycznego, jednej z większych uczelni medycznych w Polsce. Słychać szmery, wielu słuchających kiwa głowami. Po tym wystąpieniu na mównicę wychodzi wiceminister nauki, prof. Aleksander Bobko. Tłumaczy, że resort ataki potępia, ale ze skalą problemu nie można przesadzać. Dlaczego? Bobko wyjaśnia, że po pierwsze, zagranicznych studentów jest teraz więcej niż kiedyś, a po drugie, w całej Europie wzrasta poczucie zagrożenia, a na to już ministerstwo nie ma wpływu.

Wszystko dzieje się podczas debaty w ramach Narodowego Kongresu Nauki. Są na niej rektorzy, prorektorzy, dziekani i przedstawiciele uczelni wyższych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej