– Jestem po stronie rodzin, które twierdzą, że nie powinno być jednoznacznej decyzji prokuratury, jeśli chodzi o ekshumacje. Rodziny, które nie chcą ekshumacji, powinny złożyć zażalenie do sądu. Nasze argumenty są silne – mówił w czwartek rano w Radiu ZET Bodnar.

Bodnar wystąpił z pismem do prok. Marka Pasionka zarządzającego śledztwem smoleńskim. Ujmuje się w nim za grupą rodzin, które apelują, by prokuratura nie przeprowadzała ekshumacji ciał ich bliskich.

Rodziny uważają tę czynność za niepotrzebną, naruszającą spokój zmarłych i sprawiającą ból. Ale prokuratura twardo obstaje przy ekshumacjach. Jej decyzję popiera premier Beata Szydło i prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Bodnar w liście do prok. Pasionka zwraca uwagę, że badanie szczątków po pogrzebie przeprowadza się, „jeżeli zachodzi podejrzenie przestępnego spowodowania śmierci” (art. 210 kpk). Takich przesłanek ani podejrzeń nie ma. Przeciwnie. Część zwłok i ubrań ofiar została przebadana, a eksperci nie znaleźli na nich śladów materiałów wybuchowych. Tak orzekła Prokuratura Wojskowa, która przez pięć lat prowadziła śledztwo smoleńskie. Prokuratura PiS, która to śledztwo przejęła, ignoruje jednak te ustalenia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej