– Potwierdzam, że w zeszłym tygodniu zostałem przesłuchany w charakterze podejrzanego. Postawiono mi zarzuty przekroczenia uprawnień. Szczegółów nie mogę podać, bo poważnie traktuję tajemnicę śledztwa. Mogę powiedzieć tylko, że zarzuty są absurdalne i noszą cechy rewanżu politycznego. Oczywiście nie przyznałem się do winy – mówi „Wyborczej” gen. Nosek, który kierował SKW w latach 2008-13.

Portal Tvn24.pl, który jako pierwszy poinformował o zarzutach wobec Noska, podał, że w całej sprawie chodzi o umowę, którą w 2010 r. SKW miała podpisać z rosyjskimi służbami. Miała dotyczyć transportu polskich żołnierzy stacjonujących w Afganistanie. Miała, bo nie wiadomo, czy ostatecznie została zrealizowana, czy też była to jedna z opcji rozważanych przez polski kontrwywiad.

Nasze źródła potwierdzają, że właśnie rozmowy pomiędzy SKW a rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa są przedmiotem zarzutu o „przekroczenie uprawnień” przez Noska i jego podwładnych. Kwestię rzekomego złamania prawa poprzez rozmowy z Rosjanami Antoni Macierewicz podnosił jeszcze przed wyborami. Po wyborach obsadził SKW swoimi ludźmi i zarządził w niej audyt. Jego wyniki ogłosił w maju tego roku. Oskarżył wtedy SKW, że inwigilowała polityków PiS, Marka Suskiego i Jana Dziedziczaka, oraz byłego premiera Jana Olszewskiego. Służby wojskowe miały też śledzić dziennikarzy „Gazety Polskiej". Obecny szef MON do dziś nie podał żadnych dowodów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej