Pierwszy strajk pod hasłem „czarnego poniedziałku” - został zorganizowany 3 października w proteście przeciwko projektowi ustawy o całkowitym zakazie aborcji. Na ulice ponad 140 miast wyszło ponad 100 tys. osób, a projekt został odrzucony przez Sejm. Jednak kilka dni później prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że nie wyklucza nowelizacji ustawy antyaborcyjnej tak, by zakazać aborcji ze względu na ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu. Po tych słowach kobiety zapowiedziały drugą edycję strajku. Data jest symboliczna, bo 24 października mija 41. rocznica strajku kobiet na Islandii.

- Jeżeli będziemy regularnie wychodzić na ulice, to PiS odstąpi od projektu zmiany ustawy antyaborcyjnej, bo będzie wiedział, że z nami nie wygra. Ale jeśli damy się uśpić mglistymi deklaracjami polityków partii rządzącej, to przeprowadzą, co będą chcieli - podkreśla Agata Czarnacka, współorganizatorka II Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej