Agnieszka Kublik: Gdyby na Uniwersytecie Warszawskim większość kobiet wzięła udział w czarnym proteście i nie przyszła do pracy, to co by się stało?

Prof. Monika Płatek: Uniwersytet by stanął. Stanęłaby cała administracja. I nie odbyłaby się większość zajęć.

W 1975 roku taki jednodniowy strajk urządziły Islandki. Nie poszły do pracy, nie gotowały, nie zajmowały się dziećmi. Trzeba było zamknąć szkoły, przedszkola, sklepy i fabryki.

– Islandki chciały pokazać swoim mężczyznom to, co polscy mężczyźni doskonale wiedzą.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej