Tak przynajmniej wynika z opublikowanej w środę w dzienniku „Die Presse” relacji Johanna Gudenusa, szefa klubu parlamentarnego skrajnie prawicowej Partii Wolnościowej (FPÖ) i przywódcy partyjnych struktur w Wiedniu.

Gudenus i jego żona latem 2017 r. wraz z szefem partii Heinzem-Christianem Strachem przebywali w luksusowej willi na Ibizie, gdzie spotkali się z Rosjanką podającą się za siostrzenicę rosyjskiego oligarchy. Kobieta twierdziła, że jej wuj chce wyprać 250 mln euro. Z sześciogodzinnej rozmowy ze Strachem wynikało, że część tej sumy miałaby trafić na konto partii, część zostać przeznaczona na przejęcie „Kronen Zeitung”, najważniejszego tabloidu w kraju, który po tej operacji miałby wspierać FPÖ i zapewnić jej ponad 30-proc. poparcie w wyborach.

Strache w zamian proponował załatwienie Rosjance publicznych kontaktów na budowę dróg.

Rosjanka okazała się podstawiona, rozmowę nagrywały ukryte kamery, a jej zapis w ostatni weekend opublikowały niemiecki tygodnik „Der Spiegel” i dziennik „Süddeutsche Zeitung”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej