National Insurance Number (NINo) – brytyjski odpowiednik PESEL albo NIP – to jedna z pierwszych rzeczy, jaką trzeba załatwić po przyjeździe do Wielkiej Brytanii. Procedura jest relatywnie prosta: będąc już w Zjednoczonym Królestwie (nie można tego robić z zagranicy), dzwoni się na numer aplikacyjny, podaje swoje dane i umawia rozmowę z pracownikiem urzędu pracy. Na adres korespondencyjny przychodzi list z potwierdzeniem, który należy – choć nie trzeba – wziąć ze sobą na rozmowę.

Kolejka przez brexit

Tu pojawia się pierwsza kolejka. Imigranci sprzed lat pamiętają wyrobienie NINo jako drobiazg, bo na rozmowę czekało się najczęściej kilka dni, a na list z numerem - kolejny tydzień.

Brexit i dobra kondycja brytyjskiej gospodarki wszystko zmieniły. Do kraju przybywają dziesiątki tysięcy imigrantów, którzy chcą zdążyć przed 29 marca, czyli zapowiadaną, choć ciągle nie do końca pewną, datą wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Ludzi do obsłużenia jest tyle, że brytyjska biurokracja nie daje sobie z nimi rady.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej