W 1998 roku, niedaleko miasta Arequipa w południowym Peru, w kraterze czynnego do dziś wulkanu Misti zostały znalezione dwa grobowce. Dotarł do nich znany amerykański archeolog dr Johan Reinhard z University of Arizona wraz z Jose Antonio Chavezem i jego peruwiańskim zespołem z Universidad Católica de Santa María.

Naukowcy znaleźli przy nich imponującą ilość przedmiotów ze złota, srebra i z muszli Spondylus. - Na ich podstawie stwierdzili, że jeden grobowiec był „męski”, a drugi „żeński” – opowiada Dagmara Socha z Ośrodka Badań Prekolumbijskich na Uniwersytecie Warszawskim. W pierwszym były srebrne i złote figurki lam, w drugim - szpile tupu do spinania szalów, charakterystyczny element odzieży inkaskich kobiet.

W muzealnej lodówce

Ponieważ grobowce były ulokowane nie na zboczu wulkanu, lecz w kraterze, mumie dzieci bardzo źle się zachowały.

- Dlatego ich odkrywcy postanowili nie eksplorować ich na miejscu, tylko wydobyć w całości z ziemią, w którą były wmarznięte i przetransportować do Museo Santuarios Andinos (MUSA) w Arequipie, gdzie włożyli je do lodówki.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej