Po kilku tygodniach prac w piątek wieczorem resort finansów pokazał poprawioną wersję ustawy wprowadzającej pracownicze plany kapitałowe. To nowe konta emerytalne, na których już wkrótce wszyscy pracownicy będą dodatkowo oszczędzać na emeryturę. Choć oszczędzanie będzie dobrowolne, to każdy pracownik będzie domyślnie przypisany do programu. Co miesiąc wpłaci tam 2 proc. swojej pensji, kolejne 1,5 proc. dopłaci pracodawca, a państwo dopłaci po 240 zł rocznie.

Cel? By emerytura, na którą odkładamy regularne składki (z OFE i ZUS) nie okazała się głodowa. Podstawowe emerytury dzisiejszych 30- i 40-latków będą bowiem stanowiły co najwyżej jedną trzecią pensji. Świadczenia będą też o połowę niższe od obecnie wypłacanych emerytur. I dlatego potrzebny jest system dodatkowego oszczędzania na starość, który obejmie jak największą liczbę przyszłych emerytów.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej