Zwana była „Gazową Księżniczką”, „Żelazną Julią” i „jedynym mężczyzną w ukraińskiej polityce”. Od 20 lat Tymoszenko jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy ukraińskiej polityki i wciąż króluje w rankingach popularności. Dwukrotnie była premierem, dwukrotnie ją aresztowano. W 2010 r. omal nie została prezydentem...

Mylił się ten, kto jeszcze kilka lat temu uważał, że jej era dobiegła końca. Dziś Tymoszenko wraca do gry i znów ma bardzo wysokie notowania. Szykuje się jej starcie z Petrem Poroszenką w przyszłorocznych wyborach prezydenckich (31 marca). Tymoszenko już się do nich przygotowuje.

W niedawnym konflikcie między byłym gubernatorem Odessy Micheilem Saakaszwilim a Poroszenką opowiedziała się po stronie tego pierwszego. Towarzyszyła mu też we wrześniu 2017 r., kiedy nielegalnie przekroczył granicę polsko-ukraińską (wcześniej bowiem stracił ukraińskie obywatelstwo; b. prezydent Gruzji początkowo wspierał ukraińskie władze w reformach, ale potem zaczął je oskarżać o sprzyjanie korupcji, hamowanie transformacji i przeszedł do opozycji).

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej