Orędzie trwało 30 minut. Zuma przyznał w nim, że nie zgadza się z tym, jak potraktowała go macierzysta partia. 

W grudniu Afrykański Kongres Narodowy (ANC), czyli partia, do której należy prezydent, pozbawiła go przywództwa i wybrała nowego lidera Cyrila Ramaphosę. W ubiegłym tygodniu partia nie pozwoliła Zumie wygłosić dorocznego orędzia.

- Zawsze byłem zdyscyplinowanym członkiem ANC. Nie zgadzam się jednak z decyzją o odsunięciu mnie od kierowania partią - powiedział Zuma. 

Rezygnacja jest zaskoczeniem, bo jeszcze tego samego dnia Zuma udzielił wywiadu rządowej telewizji SABC. Mówił w nim, że nie zrobił nic złego i nie widzi powodu, by ustępować.

Długa lista zarzutów wobec Zumy

W 2005 r., jeszcze jako wiceprezydent, Zuma został oskarżony o korupcję i usunięty z urzędu. Rok później zarzucono mu gwałt na 31-letniej córce przyjaciela. Nie zaprzeczał, że doszło do zbliżenia, ale tłumaczył, że jako „stuprocentowy Zulus” nie miał innego wyboru, gdyż paradując w kusej sukience, „dziewczyna tego oczekiwała”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej