Góra nazywa się może niezbyt atrakcyjnie - A68 - ale należy do zawodników wagi wybitnie superciężkiej. Ma masę blisko biliona ton, jest wysoka na ok. 170 m (z czego 30 m wystaje ponad powierzchnię oceanu) i jest cztery razy rozleglejsza od Londynu. Zajmuje powierzchnię ponad 5,8 tys. km kw. Jest jedną z największych gór lodowych w historii. Międzynarodowej ekipie badaczy, którzy się do niej zabiorą, szefuje drobniutka dr Katrin Linse z Brytyjskiej Służby Antarktycznej (BAS) w Cambridge.

- Postanowiłam, że zostanę biologiem morskim, kiedy miałam sześć lat - mówi w rozmowie z "Wyborczą". - A o tym, że będę badać życie w Antarktyce, zdecydowałam, kiedy miałam lat 12.

 Nie za wcześnie na tak ważne życiowe decyzje? - żartuję.

 - Pochodzę znad Bałtyku, urodziłam się w północnych Niemczech - uśmiecha się badaczka. - Kiedy byłam dzieckiem, wakacje zawsze spędzaliśmy nad morzem, pod namiotem. Któregoś razu poznałam na kempingu studentów biologii morskiej z Uniwersytetu w Kilonii. Nauczyli mnie, jak zrobić sekcję rozgwiazdy. Potem dostawałam od rybaków różne skorupiaki i mięczaki. Przechowywałam je w alkoholu i było to dla mnie fascynujące doświadczenie.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej