Mało który blockbuster generuje wokół siebie tyle przedpremierowego szumu co „Czarna Pantera”. Fandango.com, amerykański lider wśród serwisów sprzedających bilety, podał, że najnowsze dzieło komiksowego studia Marvel Pictures pobiło wszelkie rekordy przedsprzedaży, jeśli chodzi o filmy wypuszczane w pierwszym kwartale roku. Oraz wszystkie komiksowe filmy w ogóle.

Atmosferę przed premierą podgrzała również inspirowana filmem płyta, do której Kendrick Lamar, najważniejszy dziś głos amerykańskiego hip-hopu, zaprosił m.in. gwiazdy r'n'b SZA i The Weeknd. Lamar zgarnął ostatnio komplet nagród Grammy w kategorii rap, a jego płyta „Damn” i singiel „Humble” były nominowane w najważniejszych kategoriach.

Zaangażowanie go w promocję tego filmu nie jest przypadkiem. Jeden z najważniejszych reprezentantów nowej fali afroamerykańskiej sztuki jak ulał pasuje do filmu, który już teraz uważany jest za przełom w czarnej popkulturze. I choć mowa o filmie o superherosie przebranym w obcisły kostium drapieżnego kota, nie ma w tym słowa przesady.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej