Największa wielotysięczna demonstracja odbyła się w Bukareszcie, ale mniejsze protesty odbyły się w wielu innych miastach. Doszło do niewielkich starć z policją. Demonstranci skandowali "złodzieje! złodzieje!" i dmuchali w gwizdki. Powiewały również rumuńskie flagi. Demonstracje przeciwników reformy sądownictwa organizowane są od jesieni, jednak frekwencja z miesiąca na miesiąc spada.

Rumunia zmienia prawo i odbiera kompetencje śledczym

Pakiet ustaw dotyczących wymiaru sprawiedliwości parlament w Rumunii uchwalił jeszcze w grudniu 2017 r. W ustawie o prokuratorach zniknął zapis o ich niezależności. Nowe przepisy utrudniają też śledztwa dotyczące korupcji. Nakładają obowiązek konfrontacji świadka z oskarżonymi w sądzie, co zdaniem śledczych spowoduje wycofanie tych pierwszych z zeznań i uniemożliwi wydawanie wyroków skazujących.

Ustaw wciąż nie podpisał prezydent Klaus Iohannis. W piątek zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie ich zgodności. Z kolei w czwartek Rada Europy skrytykowała brak postępów Rumunii w walce z korupcją. Krytycznie również wyraziła się o wprowadzanych reformach, zarzucając rządzącym, że prowadzą one do braku transparentności w kraju.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej