O planowanym ataku Turcja ostrzegała od dłuższego czasu. Już 9 stycznia prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zapowiedział, że jego kraj podejmie działania wojenne w przygranicznych regionach Syrii - Afrin i Manbidż. Swoją groźbę powtórzył następnie 13 i 16 stycznia. Mniej więcej w połowie stycznia Turcja zaczęła przerzucać na granicę z Syrią czołgi.

Regiony Afrin i Manbidż są pod kontrolą Kurdów. Afrin jest w ich rękach od 2012 r., kiedy to wycofała się z nich armia syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej