Sygnał, że do stworzenia stabilnej koalicji rządowej jest ciągle daleko, nadszedł w sobotę z zabytkowego miasteczka Wernigerode w Saksonii-Anhalt. Obradujący tam politycy SPD z tego wschodnioniemieckiego landu jako pierwsi głosowali nad porozumieniem z chadekami. Po długiej i burzliwej debacie rezolucja sprzeciwiająca się wielkiej kolacji zawierająca sformułowanie, że z chadekami „nie da się w odpowiedzialny sposób rządzić”, przeszła zaledwie jednym głosem. Wystarczyło jednak, by zmrozić cały kraj.

Eksperci mówili o policzku dla kierującego SPD Martina Schulza. Zaś przeciwnicy sojuszu z chadekami, w tym ich nieformalny przywódca, szef socjaldemokratycznej młodzieżówki Kevin Kühnert, który przemawiał podczas zjazdu w Wernigerode, triumfowali.

„Mamy wiatr w żaglach” – napisał na Twitterze. Co będzie, gdy podobne decyzje podejmą członkowie SPD w kolejnych landach?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej