Lokalne władze ogłosiły alarm o godz. 8.10 lokalnego czasu. Mieszkańcy dostali ostrzeżenia na swoje telefony o zbliżającym się zagrożeniu z powodu wystrzelonej rakiety balistycznej.

Przez kilkadziesiąt minut na wyspie panowała panika. Świadkowie opowiadali dziennikarzom „New York Timesa” o zdesperowanych osobach, daremnie usiłujących znaleźć bezpieczne miejsce, w którym mogliby się ukryć. Jedna ze szkół, w których odbywały się mistrzostwa w zapasach, ewakuowała uczniów do piwnicy. Personel hoteli kierował zaś gości do podziemnych parkingów.

"Ludzki błąd"

Kilkanaście minut później władze odwołały ostrzeżenie. Przyznały, że doszło do niego w wyniku „błędu ludzkiego”. Jednak sytuacja zaczęła się na Hawajach uspokajać dopiero krótko przed godz...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej