W sobotę tuż po godz. 16, nieco ponad dwie godziny od zamknięcia lokali wyborczych, Czesi przeliczyli 98 proc. wyników wyborów prezydenckich. Milosz Zeman uzyskał ledwie 38,8 proc. głosów, zaś jego główny rywal Jirzi Drahosz – 26,4 proc.

Zeman miał wygrać w pierwszej turze

Wynik obecnego prezydenta musiał być dla jego sztabu niemałym zaskoczeniem. Dotąd bowiem sondaże dawały mu zdecydowaną przewagę nad Drahoszem, prezesem Czeskiej Akademii Nauk. Instytut STEM wyliczył na początku stycznia, że Zeman może liczyć nawet na ponad 45 proc. poparcia. Tuż przed wyborami obserwatorzy nie wykluczali tego, że może on wygrać w pierwszej turze, pod warunkiem że frekwencja będzie niska.

Tak się jednak nie stało. W pierwszej turze do urn poszło 61,7 proc. Czechów, nieco więcej niż pięć lat temu (wówczas frekwencja wyniosła 59,1 proc.). Zemanowi nie pomogło nawet na ostatnim etapie kampanii poparcie Andreja Babisza, który jesienią wygrał wybory parlamentarne. Babisz, wyznaczony przez Zemana kilka tygodni temu na premiera czeskiego rządu, długo wstrzymywał się z udzieleniem poparcia obecnemu prezydentowi. W czwartek wezwał sympatyków swojego ruchu ANO (Akcja Niezadowolonych Obywateli) do głosowania na obecnego prezydenta.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej