Uroczysta inauguracja półrocznej prezydencji Bułgarii w Radzie UE odbyła się w czwartek, a dziś Komisja Europejska obradowała w Sofii wspólnie z rządem Bojka Borisowa. Na Bułgarów spada w tych miesiącach niechciane przez nich zadanie kierowania postępowaniem w ramach dyscyplinującego artykułu 7. traktatu o UE, po który Komisja Europejska sięgnęła wobec Polski w grudniu. Złożyła do Rady UE (ministrowie krajów Unii) wniosek o stwierdzenie „wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia praworządności przez Rzeczpospolitą Polską”. Do jego przyjęcia trzeba co najmniej 22 z 28 krajów UE i uprzedniej zgody Parlamentu Europejskiego udzielonej 2/3 głosów.

– Gdybyśmy byli zmuszeni do głosowania, czekałyby nas bezsenne noce z powodu myślenia, jak głosować. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie – powiedział premier Borisow w czwartek w Sofii na spotkaniu z dziennikarzami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej