Nagranie ma nie więcej niż kilkanaście sekund. Widać na nim, jak wysoki szczupły mężczyzna w jasnym, tradycyjnym ubraniu prowadzi za rękę drobną ciemnowłosą dziewczynkę. Drugą rękę swobodnie trzyma w kieszeni, idzie spokojnym krokiem. Ona nie protestuje, ufnie trzyma go za rękę, widać światła mijających ich samochodów.

Dziewczynka to sześcioletnia Zajnab Ansari, a zarejestrowane 4 stycznia nagranie z kamery przemysłowej pokazuje ostatnie chwile jej życia. Kilka dni później, w ostatni wtorek, jej ciało znaleziono na pobliskim wysypisku śmieci. Została zgwałcona, brutalnie pobita i uduszona.

10 mln nagrody za pomoc w złapaniu mordercy

Mieszkańcy Kasur na wschodzie Pakistanu, gdzie Zajnab mieszkała z rodzicami i trójką starszego rodzeństwa, są wściekli. Twierdzą, że policja robi za mało, żeby schwytać mordercę, dlatego od kilku dni przez miasto przetaczają się coraz bardziej gwałtowne zamieszki. Protestujący podpalają samochody, atakują domy polityków i siedziby lokalnych władz. W środę dwóch demonstrantów zginęło, kiedy tłum szturmował miejscowy komisariat i policja odpowiedziała ogniem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej