„Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej” – niebieskie tablice z taką treścią wiszą w całej Polsce. Można się na nie natknąć na autostradzie, drogach gminnych, przy oczyszczalniach ścieków, szpitalach, stadionach, przy szkołach, dworcach czy nawet w tramwaju.

To znak, że w danym miejscu coś powstało albo zostało wyremontowane za pieniądze z unijnej kasy. Zrzucają się do niej wszystkie kraje członkowskie, ale niektóre dostają więcej, niż wpłacają. W tej grupie jest Polska.

Miliony euro dotacji unijnych z budżetu UE

Od naszego wejścia do Unii Europejskiej w 2004 r. do października 2017 r. dostaliśmy ponad 140 mld euro, czyli ok. 588 mld zł. To prawie dwa tegoroczne budżety Polski. W tym czasie wpłaciliśmy do unijnej kasy 46,7 mld euro, czyli jesteśmy na plusie ponad 93 mld euro (390 mld zł)!

Do tego trzeba doliczyć tysiące inwestycji, które bez unijnych środków mogłyby nigdy nie powstać. Bo zasada jest taka, że Unia finansuje np. połowę wartości inwestycji. Resztę musimy wyłożyć z własnej kieszeni.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej