Los Cassini został przesądzony 22 kwietnia, kiedy grawitacyjny kop od Tytana - jak NASA nazywa manewr polegający na wykorzystaniu grawitacji najpotężniejszego z księżyców Saturna - wepchnął sondę na kurs kolizyjny z drugą największą planetą naszego Układu.

A właściwie został przesądzony dwie dekady temu, kiedy misja Cassini-Huygens została wystrzelona z Ziemi.

Scenariusz samobójstwa

Plan na dziś jest następujący. O 10:37 naszego czasu Cassini zacznie się przygotowywać do zanurkowania w górne warstwy atmosfery Saturna. Zwróci się anteną nadawczą w stronę Ziemi. Niestety, oznacza to też, że nie dostaniemy żadnych zdjęć z ostatniej drogi sondy. Naukowcy z NASA otrzymają za to ocean danych pobranych po drodze przez osiem z 12 instrumentów badawczych. Dzięki nim poznają skład atmosfery Saturna i będą mogli snuć lepiej poparte dowodami hipotezy na temat narodzin i ewolucji planety.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej