Odkąd obaj nas zachwycali, upłynęło już tyle czasu, że wypada przypomnieć, dlaczego zachwycali.

W Krychowiaku podziwialiśmy niezniszczalnego, wszechstronnego komandosa – żywą tarczę antyrakietową w środku pola, a zarazem piłkarza zdolnego z sensem podać do przodu, gdy znajduje się pod presją przeciwnika. Jako jedyny rozegrał pełne 900 minut w kwalifikacjach Euro. I pełne 510 na turnieju. I początkowe 360 w eliminacjach mundialu.

W nastoletnim Kapustce mieliśmy zuchwałego superrezerwowego, który bezceremonialnie wpychał się do składu.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej