Szczegółową analizę korelacji zanieczyszczenia powietrza z ryzykiem zawału przeprowadzili lekarze z Centrum Badawczo-Rozwojowego American Heart of Poland. Pod lupę wzięli informacje z lat 2014-15 z trzech ośrodków kardiologii inwazyjnej: w Bielsku-Białej, Kędzierzynie-Koźlu i Mielcu, i dane o poziomie zanieczyszczenia z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

PRZECZYTAJ TEŻ: Co robić, aby smog truł nas mniej? Radzi Dominika Wantuch

– Wzięliśmy pod uwagę też inne czynniki ryzyka, jak warunki atmosferyczne, wiek czy to, czy pacjent pali. Ale wyniki nie pozostawiają złudzeń i są jednoznaczne: smog jest powodem występowania zawałów – podkreśla kardiolog prof. Paweł Buszman, jeden z autorów analizy.

Więcej zgonów w styczniu przez smog? Dr Milewski: Nie mam wątpliwości

Z badań wynika, że życie przez lata na obszarach o wysokim stężeniu pyłu PM2,5 (drobiny o średnicy 2,5 mikrometrów przenikające do krwi i organów człowieka) zwiększa ryzyko zawałów nawet 10-krotnie. Eksperci z American Heart of Poland wykazali, że przekroczenie dopuszczalnego poziomu pyłu PM2,5 powyżej 25 mikrogramów na metr sześcienny spowodowało wzrost odsetka zawałów o 10 proc. Wzrost powyżej 50 mikrogramów oznacza 20-procentowy przyrost pacjentów z zawałami, a poziom PM2,5 powyżej 100 mikrogramów, to 50 proc. zawałów więcej. W styczniu tego roku poziom PM2,5 sięgnął na Śląsku 391 mikrogramów na metr sześcienny. 200 mikrogramów i więcej odnotowano też w Małopolsce i na Dolnym Śląsku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej