Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej generał brygadier Leszek Suski w porozumieniu z Mariuszem Błaszczakiem, ministrem spraw wewnętrznych i administracji, w nocy z piątku na sobotę (14/15 lipca) wysłali grupę ponad 40 podchorążych do ustawiania barierek na ulicach Wiejskiej i Maszyńskiego. Miały oddzielać ludzi, którzy w niedzielę demonstrowali przed Sejmem w obronie Sądu Najwyższego. Większość rządowa z Prawa i Sprawiedliwości forsuje m.in. zapisy przewidujące, że sędziów tej instancji będzie mianować minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Protesty przed parlamentem trwają cały czas, a przed barierkami ustawionymi przez strażaków stoją teraz policjanci.

Na co dzień grupa podchorążych ze Szkoły Głównej Służby Pożarniczej na Żoliborzu tworzy tzw. centralny odwód komendanta głównego. To zespół ratowniczy, który pełni służbę każdego dnia. Strażacy są wzywani do akcji ratunkowych w razie dużego zagrożenia, np. powodzi, pożaru lub katastrofy budowlanej. Dyspozycję o wyjeździe do akcji wydaje Krajowe Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności. Podchorążowie mogą wyjechać w każde miejsce w Polsce. Ostatnio interweniowali np. w Lublinie, gdzie 24 maja zawaliła się kamienica przy ul. Lubartowskiej 45.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej