W maju weszła w życie ustawa odbierająca kompetencje samorządom wojewódzkim do wybierania władz wojewódzkich funduszy ochrony środowiska. Kontrolę nad tymi instytucjami przejął rząd poprzez ministra środowiska i wojewodów. Podczas debaty sejmowej przedstawiciel ministerstwa środowiska przekonywał, że działalność funduszy należy skoordynować, co pozwoli lepiej wykorzystać środki, którymi dysponują.

Pomorska posłanka Nowoczesnej Ewa Lieder mówiła, że projekt jest niezgodny z Konstytucją RP, ponieważ narusza zasadę decentralizacji państwa. Według posłanki PO Gabrieli Lenartowicz w zmianach chodzi o zawłaszczanie pieniędzy i posad. Zmianom sprzeciwiał się także marszałek Mieczysław Struk (PO).

– To kolejny przejaw centralizacji państwa za rządów PiS i burzenia tego, co przez wiele lat dobrze funkcjonowało. Jeśli miałoby tu chodzić o oszczędności, to wystarczyło zmienić liczbę członków rad nadzorczych, a nie odbierać kompetencje samorządom wojewódzkim. Rząd PiS odebrał już samorządom wpływ na ośrodki doradztwa rolniczego, a teraz odbiera kolejną instytucję powołaną do realizacji zadań, które wyznacza jej sejmik województwa przez strategię województwa, czy różne programy, np. ochrony powietrza, wody czy gospodarki odpadami – mówił „Wyborczej” marszałek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej