Poznański ogród zoologiczny nadal koordynuje ewakuację zwierząt z hodowli w Pyszącej, osadzie pod Śremem, 50 km od Poznania. W czwartek weszła tam policja, zabezpieczając prawie 280 zwierząt ponad 80 gatunków, w tym drapieżniki takie jak sześć tygrysów, pumy, lamparty. Właściciel kupował je, rozmnażał i sprzedawał. Policja podaje, że na posiadanie części zwierząt nie miał wymaganych zezwoleń. Wątpliwości budzą też warunki, w jakich przebywały zwierzęta – często były to brudne, ciasne klatki. Zwierzętami opiekowało się tylko dwóch pracowników.

W czwartek zapadła decyzja o ewakuacji, policja o pomoc poprosiła poznańskie zoo. Problem w tym, że zoo nie może przyjąć wszystkich zwierząt, bo nie ma miejsca, ani pieniędzy na ich utrzymanie. Przygarnianie zwierząt potrzebujących pomocy krytykowała też część poznańskich radnych...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej