Dziennikarze chcieli zrozumieć coś z tego, co zobaczyli, ale 20-letnia Jelena Ostapenko im tego nie ułatwiała. – Po prostu starałam się mocno uderzać piłkę, kiedy tylko mogłam. Nikt mnie tego nie uczył, taki mam styl, który chyba oddaje mój charakter. Gdy mam dobry dzień i trafiam, wszystko jest możliwe – mówiła. W Paryżu najwyraźniej takich dni miała siedem.

W tym roku Roland Garros zapowiadano jako turniej otwarty – bez zdecydowanej faworytki – ale bukmacherzy większe szanse na tytuł niż Łotyszce (WTA 47) dawali blisko trzydziestu innym zawodniczkom.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej