Aleksandra Sobczak: Od 2011 r. liczba zabitych na polskich drogach regularnie spadała. Wszyscy się cieszyli, że nasz kraj się powoli cywilizuje. Jednak w zeszłym roku, po tym jak 1 stycznia przestało działać 400 fotoradarów wykorzystywanych przez samorządy, liczba zabitych znów wzrosła, w wypadkach zginęło prawie 3 tys. osób.

Kamil Wyszkowski: Polscy kierowcy mają ułańską fantazję, a nie jesteśmy w stanie wymusić na szkołach jazdy, aby wychowywały do poruszania się po drogach, a nie tylko uczyły przepisów drogowych. Chamstwo i agresja są więc powszechne, nawet teraz je słyszymy za oknem. [Rozmawiamy w siedzibie Global Compact Poland przy ul. Emilii Plater; na ulicy korek, jeden z kierowców ciągle trąbi].

Jak oduczyć agresywnych zachowań?

– Przez częste mówienie, że pewnych rzeczy po prostu nie wypada robić. Że jeżeli jest się kierowcą, to trzeba mieć szacunek dla rowerzysty czy staruszka, który przechodzi przez jezdnię. Empatii trzeba uczyć. Jeżeli za kółkiem siedzi osoba starsza i już trochę gorzej widzi i trochę gorzej reaguje, to trzeba ją otoczyć opieką, a nie obtrąbiać i wyzywać. To jest, niestety, powszechny obrazek na polskich drogach. A społeczeństwo się starzeje.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej