W 2015 roku w Quebbet el-Hawa grupa archeologów natknęła się na zmumifikowane zwłoki egipskiej arystokratki. Licząca ponad 4,2 tysiąca lat mumia nie wzbudziłaby może większego zainteresowania, gdyby nie charakterystyczne zmiany w kośćcu, ujawniające przyczynę śmierci kobiety. A był nią rak piersi.

Tym samym stała się ona najstarszą znaną ofiarą tego nowotworu, starszą od zmarłej 2,5 tysiąca lat temu na Syberii „Lodowej Księżniczki”, starszą od niezliczonej liczby kobiet, o których chorobie od czasów starożytnych traktowały zapiski medyków.

>>Rak piersi. Gdzie leczą go najlepiej?

Najstarsze wzmianki o raku piersi dotarły do New York Academy of Medicine na liczącym około 5 tysięcy lat papirusie Imhotepa w sposób godny przygód Indiany Jonesa. Papirus został bowiem wyniesiony ze świeżo otwartej krypty przez rabusiów grobów, którzy w 1862 roku w Luksorze odsprzedali część zapisków amerykańskiemu egiptologowi, Edwinowi Smithowi, by po paru tygodniach pokazać mu pozostałe fragmenty, w nadziei na większy zysk.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej