– Protestujący nieśli m.in. unijne flagi, a także węgierskie z wszytym w środku kołem z gwiazd UE oraz transparenty: „Nauka to nie liberalny spisek”, „Ręce precz od uniwersytetów”, i skandowali: „Wolny kraj, wolny uniwersytet”.

Uniwersytet Środkowoeuropejski (CEU) założył w 1991 r. miliarder i filantrop George Soros, który stał się półtora roku temu dla węgierskich władz wrogiem publicznym nr 1. Rząd niespecjalnie ukrywa, że ustawa wymierzona jest właśnie w niego, zarzuca mu rozpętanie kryzysu imigracyjnego. Parlament węgierski przegłosował jej projekt w ubiegłym tygodniu. W poniedziałek wieczorem (możliwym terminie) prezydent Janos Ader podpisał ustawę.

Węgrzy boją się ograniczenia swobód

Politycy rządzącego Fideszu starali się bagatelizować najliczniejszą antyrządową demonstrację od 2014 r., gdy 100 tys. osób wyszło zaprotestować przeciwko wprowadzeniu przez rząd podatku internetowego. Wiceszef rządzącego Fideszu Szilard Nemeth powiedział w niedzielę, że demonstrację zwołały „organizacje finansowane przez Sorosa”. Dodał, że od mniej więcej dwóch lat atakują węgierski rząd, aby „zaburzyć ochronę granic i wymusić wolny wjazd nielegalnych imigrantów”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej